Pierwsza zasada alchemii: nie mówisz o alchemii

Aktualizacja / czwartek, 3 maja 2018 08:42
"Widzieli alchemię bardziej jako filozofię, sposób zrozumienia wszechświata, który wykraczał poza reakcje chemiczne i w duchowe." Foto: iStock

„Widzieli alchemię bardziej jako filozofię, sposób rozumienia wszechświata, który wykraczał poza reakcje chemiczne i w duchowe.” Photo: iStock

By Vanesa Martinez

Opinia: podczas gdy alchemia nigdy nie była uważana za naukę, praktyka nie różniła się tak bardzo od tej z nowoczesnej chemii

W 1923 roku Eugène Canseliet był 24-letnim studentem alchemii w Paryżu. Jego mistrz, który nazywał się Fulcanelli (co oznacza „ogień słońca”), był starym człowiekiem. „Piękny starzec,” Canseliet opisał go, „ale stary człowiek niemniej”.

Pewnego dnia, Canseliet otworzył drzwi, aby znaleźć jego mistrz czeka, ale człowiek przed nim był daleki od starości. W rzeczywistości wyglądał na osobę w kwiecie wieku. Canseliet zrozumiał wtedy, że jego mistrz w końcu znalazł kamień filozoficzny, cel wszystkich alchemików, który oprócz przekształcania metali nieszlachetnych w złoto również leczyć wszystkie choroby i nadać immortality.

Fulcanelli wręczył Canseliet trzy manuskrypty i zniknął, nigdy nie być postrzegane ponownie. Jego prawdziwa tożsamość pozostaje tajemnicą, ale jego istnienie nie jest kwestionowane. W rzeczywistości, US wywiad wojskowy szukał go podczas II wojny światowej, jak podejrzewali, że może on mieć informacje dotyczące badań bomby atomowej. Nie znaleźli go.

Alchemik autorstwa Davida Ryckaerta III (1634). Photo by Imagno/Getty Images

Alchemia nigdy nie była uważana za naukę, nawet przez alchemików. Postrzegali ją bardziej jako filozofię, sposób rozumienia wszechświata, który wykraczał poza reakcje chemiczne i sięgał do sfery duchowej. Dla alchemika, każde pojedyncze ciało, w tym minerały, miało ducha, który je przenikał, a ten duch mógł być wyizolowany z materiału i skondensowany w kamień filozoficzny.

Żyjemy w czasach, w których wiedza jest podzielona na szereg gałęzi, dzielących się na specjalności i podspecjalności. Z punktu widzenia alchemii jest to nie do pomyślenia: próba wniknięcia w tajemnice natury, którą alchemicy traktowali jako całość, byłaby uważana za przeszkodę. Jesteśmy astronomami lub fizykami, chemikami lub biologami, medykami, filozofami lub literatami: alchemik musiał być każdym z nich, a prawdopodobnie nawet czymś więcej.

Różnice w światopoglądzie na bok, praktyka alchemii nie różniła się tak bardzo od współczesnej chemii. Rzeczywiście, alchemicy dokonali kilku ważnych dla nauki odkryć, takich jak wyizolowanie kwasu solnego, kwasu obecnego w naszym żołądku. Bliżej domu, bain-marie lub łaźnia wodna – szeroko stosowana technika topienia czekolady – została przypisana starożytnej alchemiczce Marii Żydównie.

Traktaty alchemiczne są więc zbiorami zagadek, czasami pisanych, a czasami w formie graficznej

Złoto nie było poszukiwane ze względu na swoją wartość, ale dlatego, że uważano je za najdoskonalszy metal. Przekształcanie metali nieszlachetnych w złoto było sposobem na ich wzmocnienie, zbliżenie do doskonałości. W miarę jak metale się zmieniały, zmieniała się też osoba, która nimi operowała. Uważano więc, że alchemia jest sposobem na doskonalenie samego siebie.

Wiedza alchemiczna była uważana za cenną i jako taka nie mogła wpaść w niczyje ręce. Wielu ludzi chętnie zamieniłoby metale nieszlachetne w złoto, nie mając żadnego interesu w duchowym wzniesieniu, więc handel musiał być utrzymywany w tajemnicy. Pierwsza zasada klubu alchemicznego: nie rozmawia się o klubie alchemicznym.

Traktaty alchemiczne są więc zbiorami zagadek, czasem pisanych, a czasem w formie graficznej. Obrazy przedstawiały operacje chemiczne, które należało wykonać za pomocą skomplikowanych rysunków z udziałem znaków astronomicznych i greckich bogów, takich jak te w Mutus Liber (niemej księdze), opublikowanej w 1677 roku. Na przykład połączenie dwóch elementów o przeciwstawnych właściwościach jest przedstawione jako małżeństwo słońca i księżyca.

Kto by pomyślał, że Biblia może być używana jako podręcznik chemii?

Potrzeba zachowania tajemnicy dała początek cudownie lirycznemu językowi pełnemu sugestywnych obrazów. Sublimacja, proces, w którym ciało stałe bezpośrednio staje się gazem, nie zamieniając się najpierw w ciecz, została opisana jako latanie orłów. „Orzeł leciał siedem razy” to polecenie, aby materiał został poddany siedmiokrotnej sublimacji. Inną użytą metaforą jest zabicie smoka lub węża, co reprezentuje utrwalanie lub krzepnięcie filozoficznej rtęci (nie mylić z pierwiastkiem rtęci). Aby utrwalić element, wilgoć musi zostać usunięta.

„Kobieta otrzymała dwa skrzydła wielkiego orła, aby mogła latać Wtedy ze swej paszczy wąż wypluł wodę jak rzekę, aby wyprzedzić kobietę i zmieść ją strumieniem. Lecz ziemia pomogła kobiecie, otwierając swą paszczę i połykając rzekę, którą smok wypluł ze swej paszczy.”

Ten fragment jest nie do odróżnienia od starożytnych traktatów alchemicznych, lecz źródło jest zupełnie inne. Na wypadek gdybyś nie rozpoznał tych wersów, jest to Apokalipsa 12:14. Kto by pomyślał, że Biblia może być używana jako podręcznik chemii?

Co się stało z Canselietem?

Spotkanie ze swoim mistrzem pobudziło Canselieta i kontynuował on swoją osobistą pogoń za kamieniem filozoficznym. W 1938 r. ukończył większość prac i czekał na zakończenie ostatniego procesu. Na tym etapie, traktaty opisują mieszaninę chemiczną („jajo filozoficzne”) emitującą serię muzycznych nut, gdy zbliża się do ostatecznej transformacji. Canseliet słyszał wszystkie właściwe nuty, ale coś poszło nie tak i proces się zatrzymał.

„Małe słońce wzeszło z ,” opisuje, „i zniknęło przez sufit. Każdy pies w okolicy zaczął szczekać. Tej nocy nasza półkula była pokryta ogromnym czerwonym wachlarzem, z długimi zielonymi gałęziami, promieniującym od północy: to były gigantyczne północne światła stycznia 1938 roku.”

Północne światła tego roku rzeczywiście zostały zgłoszone przez wiele źródeł jako jedne z najbardziej spektakularnych w historii, widoczne w całej Europie, a nawet z północnej Afryki. Canseliet przypisał je do ogromnych ilości energii, które uciekły z jego mieszaniny chemicznej, gdy „jajko” pękł. Co ciekawe, konkurencyjna interpretacja twierdziła, że są one jednym z proroctw fatimskich, zapowiadających drugą wojnę światową. Z nadprzyrodzonymi rzeczami nigdy nic nie wiadomo.

Canseliet próbował ponownie w 1951 roku w swoim laboratorium w Savignies, ale i ta próba zakończyła się niepowodzeniem. Niemniej jednak, pisał artykuły i książki, był przesłuchiwany kilka razy przez francuskie gazety i TV i nadal publikował o alchemii aż do swojej śmierci w 1982 roku. W chwili śmierci miał kilku uczniów i można przypuszczać, że oni i inni nadal przeprowadzają operacje alchemiczne. Przekształcenie ołowiu w złoto zawsze będzie wydawać się daleko idącym pomysłem, ale jest coś, co można powiedzieć o tym, jak uznanie natury może pomóc zmienić nas w lepszych ludzi.

Poglądy wyrażone tutaj są poglądami autora i nie reprezentują ani nie odzwierciedlają poglądów RTÉ

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.