Local Trees Can Help Solve Our Housing Crisis

Nieustępliwe trzyletnie poszukiwania absolwenta UH dowodzą, że nawet inwazyjne drzewa można przekształcić w użyteczne, a nawet piękne mieszkania

Nie da się ukryć, że jest piękny. Sposób, w jaki jego blady pień przecina leśny baldachim, a długie, delikatne konary wznoszą się, uradowane, jak ramiona ekstatycznego wyznawcy kościoła. Z koroną tak szeroką i płaską jak rondo kapelusza, drzewa albicji wydają się być królami, górując nad innymi drzewami Hawajów jak ich naturalni władcy.

Ale ten król jest nieślubny. Pochodząca z indonezyjskich wysp Molucca Falcataria moluccana została sprowadzona na Hawaje w 1917 roku przez botanika Josepha Rocka. Tysiące sadzonek albicji zasadzono w celu ponownego zalesienia wysp. W ostatnich latach Hawaje dostrzegły w tym drzewie to, czym jest: plagę. Jego wielkość nie jest oznaką siły, lecz oportunizmu: albizja wiąże azot, co oznacza, że zmienia skład chemiczny gleby wokół siebie, czyniąc ją mniej przyjazną dla gatunków endemicznych. Drzewo rośnie tak szybko – do 15 stóp rocznie – że jego drewno jest gąbczaste, pełne mikroskopijnych otworów i tak wiotkie jak tanie drewniane pałeczki.

Drzewa albizji w Manoa Valley.

Drzewo jest sklasyfikowane jako „wysoce inwazyjne” przez Ocenę Ryzyka Chwastów na Hawajach-Pacyfiku i jest podatne na to, co jest znane jako „nagłe ścinanie gałęzi”: W 2016 r. gałąź albizii śmiertelnie przygniotła pracownika komunalnego na Kauai. Powalone albizje mogą zatykać strumienie, nasilając powodzie. Leśnicy państwowi zaczęli poważnie myśleć o pozbyciu się tego drzewa z Hawajów. W styczniu Rada ds. Gatunków Inwazyjnych na Hawajach zatwierdziła ogólnokrajowy plan, który nakreśla najlepsze sposoby ochrony ludzi i mienia przed zagrożeniami stwarzanymi przez albizję. Wśród strategii jest selektywna wycinka, a właściciele ziemscy współpracują ze stanem i innymi partnerami, aby zidentyfikować najbardziej niebezpieczne okazy i usunąć je zanim zrobi to natura.

To właśnie podczas jednego z tych projektów usuwania młody, wkrótce przyszły architekt Joseph Valenti wymyślił projekt, który pochłonie następne trzy lata jego życia.

Był listopad 2015 r.

Valenti, niebieskooki, miękko mówiący surfer z Południowej Kalifornii, który przyjechał na Hawaje do szkoły, był na ostatnim roku studiów architektonicznych na UH Manoa. Valenti, który posługuje się pseudonimem Joey, zastanawiał się, jak zlikwidować przepaść między miejscem produkcji materiałów budowlanych a miejscem ich wykorzystania. Jest to kwestia o szczególnym znaczeniu na Hawajach, które importują prawie wszystkie materiały budowlane. Valenti był zainteresowany „budowaniem na miejscu”, wykorzystaniem tego, co można wyprodukować na wyspie. Kiedy jeden z profesorów wspomniał o projekcie usuwania albicji w Lyon Arboretum w Manoa, pojechał na tyły Manoa Valley, gdzie z podziwem obserwował, jak te masywne drzewa – niektóre z nich wysokie na 150 stóp i o średnicy ponad 4 stóp – padają.

Bardziej zaskakujące było to, co stało się potem. Nic. „Większość z nich została zrzucona do wąwozu” – mówi Valenti. „Myślę, że uratowali dwie lub trzy kłody z 50 lub coś koło tego. To było oszałamiające.”

W miejscu o wygórowanych kosztach budowy i dotkliwym braku przystępnych cenowo mieszkań, tutaj był wolny i obfity materiał. Mało tego, Hawaje wydawały miliony dolarów na wycinkę albicji, tylko po to, by pozostawić je w lesie, by zgniły. To była iskra dla pomysłu Valentiego: Co by było, gdyby mógł wykorzystać ten wysoce inwazyjny, niszczycielski gatunek, przetworzyć niechciane kłody na tarcicę, a następnie użyć tego drewna do budowy niedrogich mieszkań? Eliminując koszt głównego materiału budowlanego, można by teoretycznie budować o wiele taniej i tworzyć krótkoterminowe jednostki mieszkaniowe za ułamek obecnych kosztów.

Zdjęcie: Joseph Valenti

Był tylko jeden problem. Drewno było śmieciem. Powodem, dla którego albizje były niebezpieczne, powodem, dla którego drzewa były w ogóle wycinane, było ich słabe drewno. Byłbyś szalony, gdybyś zbudował z niego dom. Poza tym, było trudne do zmielenia. Wszyscy mówili: „To jest bezwartościowe”, mówi Valenti.

Ale Valenti wiedział również, że technologia drewna rozwinęła się wykładniczo w ciągu ostatnich kilku dekad. Nowe materiały, takie jak drewno laminowane krzyżowo, czyli CLT, rodzaj „sklejki na sterydach”, pojawiły się jako alternatywa dla betonu, zapoczątkowując erę większych, mocniejszych i wyższych budynków z drewna i skłaniając architektów do nazwania XXI wieku „wiekiem drewna”. Miasta na całym świecie rywalizują obecnie o wzniesienie najwyższego na świecie budynku z drewna, a wyróżnienie to należy obecnie do 18-piętrowego Tallwood House na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej w Vancouver. Zaszczyt ten będzie prawdopodobnie krótkotrwały: Firmy projektowe opracowały koncepcje drewnianych drapaczy chmur wznoszących się na 20, 30, a nawet 80 pięter.

Skąd ta obsesja na punkcie wiekowego materiału? Istnieją powody środowiskowe, ekonomiczne i estetyczne. Największą zaletą drewna jest prawdopodobnie jego ślad węglowy, który według badań przeprowadzonych przez Yale University School of Forestry and Environmental Studies, wynosi około 10 procent śladu węglowego stali i jedną czwartą śladu węglowego betonu. Drewno jest zarówno zasobem odnawialnym, jak i pochłaniaczem dwutlenku węgla; kawałek tarcicy zatrzymuje węgiel, który drzewo pochłonęło w ciągu swojego życia. Istnieje również coraz więcej badań medycznych, które mówią, że naturalne materiały, w tym drewno, mają pozytywny wpływ na mieszkańców budynku.

Ale głównym powodem, dla którego firmy stawiają na „drewno masowe” – ogólny termin dla tego typu drewna konstrukcyjnego – jest szybkość, z jaką można je wznieść. W przeciwieństwie do betonu, drewno nie potrzebuje czasu na utwardzenie. Często wymaga mniej skomplikowanych połączeń, a prefabrykacja oznacza, że duża część pracy może odbywać się poza placem budowy. (Warto zauważyć, że ten rodzaj drewna nie jest bardziej podatny na ogień niż stal czy beton; w rzeczywistości wielu ekspertów twierdzi, że materiał ten jest bezpieczniejszy, biorąc pod uwagę sposób, w jaki zwęgla się podczas pożaru, uszczelniając rdzeń i zachowując jego integralność.)

Lendlease, wielomiliardowa firma zajmująca się nieruchomościami i budownictwem, której kierownictwo nazwało drewno „drogą przyszłości”, twierdzi, że była w stanie wznieść 10-piętrową wieżę mieszkalną z masywnego drewna w Melbourne, w Australii, w zaledwie 10 tygodni, czyli o cztery miesiące szybciej niż gdyby budynek był betonowy. Podobnie, budynek T3 w Minneapolis o powierzchni 225.000 stóp kwadratowych (największy budynek drewniany w USA pod względem powierzchni) został zbudowany w zaledwie 12 tygodni. Ponieważ robocizna jest prawie zawsze najdroższą częścią każdego projektu, taka szybkość przekłada się na znaczne oszczędności.

Wbrew wszelkim przeciwnościom, drewno pojawiło się jako przełomowa technologia.

Drewno może często zastąpić stal i beton

Na Hawajach budowniczowie są podekscytowani potencjałem drewna masowego od co najmniej 2011 roku, kiedy to American National Standards Institute zatwierdził nowy standard dla CLT, usuwając przynajmniej jedną przeszkodę na drodze do powszechnej adopcji. „To wspaniała wiadomość dla naszej branży i dla rynku hawajskiego. Nowe zatwierdzenia CLT zapewniają jeszcze wyższy poziom wytrzymałości i możliwości zastosowania w konstrukcjach, które zastąpią stal i beton”, powiedział wtedy Ken Laughlin, prezes Hawajskiego Stowarzyszenia Produktów Drewnianych.

Jako student, Valenti wiedział, że drewno masowe stało się modne. Zastanawiał się, czy wady albicji można by złagodzić, konstruując drewno tak, jak producenci konstruują jodłę czy sosnę. Rozpoczął współpracę z Ianem Robertsonem, profesorem inżynierii cywilnej i środowiskowej na UH Manoa, oraz studentem Tylerem Allenem, aby przetestować wytrzymałość albicji. Używając małych kawałków drewna o wymiarach 4 na 4, Allen i Robertson zmierzyli, jak duży ciężar i nacisk albizja może wytrzymać, zanim się złamie. Pomimo swojej reputacji, okazało się, że albizja jest tak samo wytrzymała jak daglezja, drewno często wykorzystywane w masowych produktach drewnianych. Gdyby budowniczowie używali albizję w ten sam sposób, sklejając warstwy w celu stworzenia dużych belek, być może to „drewno śmieci” nie byłoby wcale śmieciem.

Valenti opracował również projekt czegoś, co mogłoby być prototypem mieszkania. Mieszkanie byłoby w całości wykonane z drewna albizia, z wyjątkiem stalowych stóp. Wyobraził sobie serię tych małych, wolnostojących jednostek, które można by zbudować tanio i szybko, wznoszonych na pustych działkach lub innych niewykorzystanych przestrzeniach. Były one celowo minimalne, miały zaledwie 400 stóp kwadratowych powierzchni, oferując prostą kuchnię, łazienkę i przestrzeń mieszkalną, z wysokimi sufitami na poddasze sypialne i podwyższoną podłogą, aby zapobiec zalaniu. Zainspirowana wczesną architekturą wysp Pacyfiku, struktura składała się z serii teleskopowych drewnianych łuków zamkniętych drewnianymi żaluzjami, aby umożliwić przepływ powietrza. Zakrzywione ściany nadały mieszkaniu biomorficzny, niemal skorupowy wygląd, a odsłonięte drewniane łuki nadały wnętrzu lekkości i ciepła, których często brakuje w niedrogich projektach mieszkaniowych.

A jednak to, co Valenti naprawdę projektował, to zestaw części, seria komponentów budowlanych, które można montować w różnych konfiguracjach, w zależności od potrzeb konkretnego miejsca. Na terenach zagrożonych powodzią być może potrzebne byłoby wyższe piętro, a w miejscach deszczowych – bardziej bezpieczny dach. Kluczem była uniwersalność. Łuki już teraz są wydajnymi konstrukcjami, tworzącymi dach i ściany budynku w jednym systemie. Ale można było również dostosować liczbę i wymiary łuków w mieszkaniu, tworząc jednostki o różnych rozmiarach, aby pomieścić rodzinę o dowolnej wielkości.

W marcu 2016 roku to, co mogło być tylko kolejnym wzniosłym projektem dyplomowym, dostało szansę zaistnienia w świecie rzeczywistym. Valenti był jednym z dwóch zwycięzców w inauguracyjnym konkursie UH Office of Sustainability’s Green Project i znalazł się z 10 000 dolarów na sfinansowanie budowy pełnowymiarowego prototypu swojego schronu albizia, który miał być wystawiony na kampusie Manoa. „Byłem naiwny, ale szczerze mówiąc myślałem, że za 10 000 dolarów będę mógł zbudować dom z drewna” – mówi Valenti. „Nie było nawet blisko.”

W ciągu następnych dwóch lat, Valenti zebrał dodatkowe 80 000 dolarów na to, co stało się znane jako Projekt Albizia. Pieniądze pochodziły zewsząd, w tym od Hawaii Housing Finance and Development Corp., U.S. Forest Service i UH Manoa School of Architecture, która zatrudniała Valentiego na pół etatu. Dziesiątki innych partnerów wsparło projekt, ofiarowując czas, materiały, pracę lub narzędzia.

Nowe łańcuchy dostaw nie materializują się jednak z dnia na dzień. Chociaż drzewa albizia były ścinane na całym Oahu, Valenti zdał sobie sprawę, że dostarczenie kłód do tartaku, a następnie do kampusu, wymagałoby znacznych nakładów finansowych i siły roboczej. Valenti podjął się tego, co sam nazywa epickim „polowaniem na padlinożerców”, koordynując działania z agencjami stanowymi i prywatnymi właścicielami nieruchomości, aby zabezpieczyć wystarczającą ilość drewna. Rozpowszechniał informacje w każdy możliwy sposób, zamieszczając ogłoszenia na Craigslist i pytając przyjaciół, czy nie znają kogoś, kto mógłby pomóc. Powoli zaczął gromadzić zapasy drewna. Podobnie jak fundusze, pochodziło ono zewsząd, od Schofield Barracks po Cmentarz Weteranów Stanu Hawaje w Kaneohe.

Zbieranie surowca było tylko pierwszym krokiem. Z Waimanalo Wood, gdzie kłody były frezowane na grube na cal deski, przewieziono je ciężarówką na odległość 30 mil do Bello’s Millwork w Wahiawa, gdzie zostały sklejone i sprasowane w panele o grubości 3 cali. Komputerowo sterowana maszyna do cięcia wycięła skomplikowane kształty łuków i belek, które następnie przewieziono do UH Manoa. W sumie Valenti wykorzystał ponad 7500 stóp desek albizia.

Potem projekt trafił na poważną przeszkodę. W sierpniu 2016 roku, Valenti otrzymał telefon. Jego matka, Lisa, była w śpiączce. Zakontraktowała Wirusa Zachodniego Nilu, a to uderzyło ją mocno, powiedzieli lekarze. Rokowania nie były dobre. Przyleciał do Kalifornii, do szpitala św. Józefa w Santa Ana, gdzie spotkał się ze swoim ojczymem i dwiema siostrami, Amandą i Jacqueline. Lisa miała pozostać w śpiączce przez sześć miesięcy. Ponieważ Jacqueline była jeszcze w szkole na UH Manoa, Valenti i Amanda na zmianę zostawały z matką, spędzając tygodnie w Kalifornii. Niepewność spowijała Valentiego jak mgła. Rozważał opuszczenie Hawajów i powrót do domu. Projekt Albizia od początku był ambitny. Gdy jego mama zachorowała, wydawało się to niemożliwe. Co gorsza, Valenti nie miał luksusu pracy na pełen etat, która zapewniłaby mu stały dochód, a może nawet wsparcie instytucjonalne. A jednak, jak mówi Valenti, pod pewnymi względami ten projekt – a konkretnie brak ograniczeń komercyjnych – był błogosławieństwem. „Gdybym był w firmie lub czymś podobnym, nie sądzę, że miałbym taką elastyczność, aby pracować zdalnie.”

W Walentynki 2017 roku zmarła matka Valentiego. Valenti i jego rodzina byli zdruzgotani. Ale Valenti poczuł też nowe poczucie celu. Od pierwszego dnia jego matka wspierała jego wizję. Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, Valenti wierzył, że jego matka chciałaby, aby ukończył prototyp. „To właśnie pomogło mi zmotywować się do dalszego działania” – mówi. „Czułem, że coś mnie wspiera, mówi, żebym się nie poddawał i kontynuował pracę.”

W ciągu następnego roku Valenti zgromadził resztę potrzebnych mu albicji, współpracując z firmami Waimanalo Wood i Bello’s Millwork przy produkcji łuków, żaluzji, legarów i belek poprzecznych prototypu. Łuki dotarły na miejsce w częściach, a każdy kawałek był oznaczony kodem, który informował, do której części konstrukcji jest przeznaczony. Była wiosna 2018 roku. Valenti obiecał dziekanowi szkoły architektury, że prototyp będzie gotowy do czasu, gdy rada akredytacyjna szkoły złoży swoją kwartalną wizytę w pierwszym tygodniu kwietnia. Miał czas do soboty, 7 kwietnia, aby ocenić teren, wylać beton na chodnik, przewieźć ostatnią tarcicę do UH i wznieść konstrukcję. „To był prawdopodobnie najważniejszy termin w moim życiu”, mówi Valenti.

W czwartek przed terminem nie było jeszcze żadnego budynku. Ale w ciągu następnych 48 godzin ekipa budowlana złożona głównie ze studentów, wykładowców, przyjaciół i członków rodziny zebrała się z takim zapałem, że można by rywalizować z amiszowym powstaniem stodoły. Ojciec i ojczym Valenti’ego – obaj pracujący w budownictwie – przylecieli z Kalifornii, aby pomóc, a w sobotę wieczorem konstrukcja stała, jej odsłonięte drewno stanowiło wyraźny kontrast z betonowymi budynkami, które ją otaczały.

Dom nie był całkowicie wykończony. Zainstalowano tylko połowę żaluzji i nie było jeszcze podłogi, ale to tylko zwiększyło jego użyteczność jako obiektu badań. Jak żywy przekrój, można było zobaczyć, jak konstrukcja z albicji pasuje do siebie, z niestandardowymi połączeniami i stalowymi stopami. Co ważniejsze, prototyp stał. Oto pełnowymiarowy schron zbudowany prawie w całości z drewna, które wszyscy uważali za bezużyteczne. Pomysł, który wydawał się niedorzeczny, potwierdził się przez samo swoje istnienie, obalając go w trzech wymiarach.

W tym zgiełku łatwo było przeoczyć jeden szczegół. W pobliżu wierzchołka najbardziej wysuniętego do przodu łuku, wypisana w drewnie, widniała nazwa konstrukcji. Valenti wybrał imię hawajskie, ale takie, które miało bezpośredni odpowiednik w języku angielskim. Zadedykował ją swojej matce i nazwał Lika.

Lokalne drzewa mają szansę na większą rolę

Czy albizja jest odpowiedzią na kryzys mieszkaniowy na Hawajach? Prawdopodobnie nie. Mogą minąć lata, zanim albizia będzie dostępna na skalę komercyjną, a nawet wtedy budowniczowie mogą być sceptyczni wobec nowych materiałów. Jednak Hawaje są przygotowane do wejścia w „erę drewna”. W maju tego roku stan otrzymał od amerykańskiej Służby Leśnej dotację w wysokości 250.000 dolarów, która ma zachęcić do wykorzystywania lokalnego drewna. Dotacja ta sfinansuje stworzenie katalogu produktów leśnych (który pomoże połączyć dostawców z rzemieślnikami i innymi klientami), jak również zaprojektowanie i budowę dodatkowego mieszkania (ADU) oraz projekt koncepcyjny centrum edukacyjnego w Mana Plain Forest Preserve na Kauai.

Te inicjatywy będą nadzorowane przez nowo utworzony Hawaii Wood Utilization Team, grupę architektów, właścicieli firm, ekspertów leśnych i co najmniej jednego ekonomistę. Osobą koordynującą działania grupy (i prowadzącą projekt ADU i centrum edukacyjnego) jest nie kto inny jak Joey Valenti. W swojej nowej roli Valenti będzie zwracał uwagę nie tylko na albizję, ale także na inne lokalne lasy, w tym eukaliptus i klon Queensland. Oba te gatunki występują obficie na hawajskich „obszarach zarządzania drewnem” (TMA) – rozległych połaciach nierodzimych lasów zasadzonych przez rząd federalny w latach 50-tych i 60-tych. „Dziś jest to nie do pomyślenia. Zburzyli 10 000 akrów lasu ohia i zasadzili te egzotyczne drzewa”, mówi Philipp LaHaela Walter, leśniczy ds. zasobów państwowych i badań w Hawajskim Wydziale Leśnictwa i Dzikiej Przyrody.

Pomysł był taki, aby zapoczątkować przemysł tartaczny w regionie Pacyfiku, ale przez lata wiele planów budowy tartaków i innej infrastruktury upadło. Tak więc TMA na Hawajach rosły i rosły, uśpione plantacje czekające tylko na wycinkę. Dziś te plantacje drewna stanowią nowe zagrożenie dla rodzimych lasów, jak również dla okolicznych społeczności, głównie poprzez zwiększenie ryzyka wystąpienia dzikich pożarów. Drzewostany te, praktycznie nietknięte przez 50 lat, niebezpiecznie się zagęściły, przekształcając się w gigantyczne drzewostany. Jak zauważył zespół Hawaii Wood Utilization Team w swoim wniosku o dotację, „Tysiące akrów drzewostanów nie było regularnie zagospodarowywanych z powodu braku rynku na to drewno, co spowodowało, że lasy są przepełnione, pełne ciężkiego paliwa.”

Innymi słowy, dążenie stanu do znalezienia zastosowań dla lokalnego drewna dotyczy w takim samym stopniu ochrony i bezpieczeństwa publicznego, jak i rozwoju gospodarczego. „Ogień jest naprawdę problemem. Różnica polega na tym, że nie jest on częścią naszego ekosystemu” – mówi Walter, wyjaśniając różnicę między Hawajami a stanem takim jak Oregon. „Więc jeszcze ważniejsze jest, aby go tutaj unikać”. A jednak w 2012 roku, trzy oddzielne dzikie pożary spustoszyły w sumie 3000 akrów Hokee TMA na Kauai.

Ale wysiłki upadły w przeszłości, Walter mówi, że nowe elektrownie na biomasę na Kauai i wyspie Hawaii sprawiają, że pozyskiwanie drewna z hawajskich TMA jest dziś bardziej opłacalne, dzięki rynkowi drewna niskiej jakości. „Kiedy pozyskujesz drewno, zawsze masz drewno dobrej i niezbyt dobrej jakości” – mówi Walter. Elektrownia na biomasę tworzy rynek zbytu dla drewna niskiej jakości, które w przeciwnym razie marnuje się. „Marże w leśnictwie są tak niskie, że to naprawdę robi różnicę, jeśli masz elektrownię na biomasę, która kupuje od ciebie drewno niskiej jakości.”

Większe blokady na drodze do włączenia większej ilości drewna do nowych projektów budowlanych mogą leżeć w lokalnych kodeksach budowlanych i ogólnej niechęci wykonawców do ryzyka. Od 2015 roku Międzynarodowy Kodeks Budowlany wymienia CLT i inne produkty z drewna konstrukcyjnego jako bezpieczne i dopuszczalne materiały. Jednak miasto i hrabstwo Honolulu nadal stosuje standardy określone w wydaniu kodeksu budowlanego z 2006 roku. Nie oznacza to, że budowniczowie nie mogą używać drewna masowego – istnieją drogi tak zwanej alternatywnej zgodności, a miasto twierdzi, że rozważy specyfikacje nakreślone w nowszych wydaniach kodeksu – oznacza to tylko o wiele więcej czasu i wysiłku, czyli dwie rzeczy, których żaden wykonawca nie chce dodawać do projektu.

Druga przeszkoda może być bardziej znacząca. Andrew Neuman, architekt w lokalnej firmie Urban Works, mówi, że jego firma próbowała określić drewno laminowane gwoździami, solidny panel drewniany podobny do CLT, ale spotkała się z oporem ze strony wykonawców, którzy wolą beton, który jest im bardziej znany. Ogólnie rzecz biorąc, istnieje niechęć do eksperymentowania z nowymi materiałami, takimi jak drewno masowe, mówi. „Obawy budowniczych nie są całkowicie bezpodstawne. Zamiana prefabrykowanego pokładu betonowego na drewniany wiąże się ze znaczną krzywą uczenia się, odczuwaną najbardziej dotkliwie przez wykonawcę. Dlatego Neuman mówi, że jego zdaniem potrzeba „mistrza ze strony budowlanej, który powie: 'My też chcemy to przeforsować’. To właśnie dzieje się na Zachodnim Wybrzeżu.”

Zespół ds. wykorzystania drewna na Hawajach robi, co może, aby rozwiać obawy i przyspieszyć adopcję. Obecnie pracuje nad znalezieniem obejść zgodności z kodeksem i innych przeszkód we współpracy z WoodWorks, krajową organizacją non-profit finansowaną częściowo przez Służbę Leśną i Softwood Lumber Board, która zapewnia edukację, zasoby i bezpłatne wsparcie techniczne dla dużych projektów związanych z drewnem.

W międzyczasie Valenti odbył kilka podróży do Puny w celu zbadania możliwości wykorzystania albicji do budowy schronień dla osób wysiedlonych przez lawę. Ostatnia powódź w Hilo tylko zwiększa zapotrzebowanie na nowe mieszkania. Te nagłe przypadki na wyspie Hawaii mogą służyć jako ważne poligony doświadczalne, ponieważ tymczasowe konstrukcje są często zwolnione z niektórych przepisów budowlanych.

Długoterminowo, jednak nadzieja jest, aby duże budynki z drewna stały się normą, a nie wyjątkiem. „Moja wizja jest taka, że pojawi się rynek i uznanie dla lokalnie produkowanych wyrobów z drewna” – mówi Walter. Dla niego, Valentiego i innych, drewno zapewnia więź ze środowiskiem, której nie są w stanie zapewnić stal i beton. Spędzając kilka minut w prototypie Lika firmy Valenti, nie sposób nie chłonąć ciepła drewna, jego elegancji. Jego żywotność.

„Kiedy wchodzisz do tych niesamowitych budynków, w których drewno jest naprawdę wyeksponowane, to cię zmienia” – mówi Walter. „Widzisz je i stwierdzasz, że tak właśnie powinien wyglądać budynek. Powinien żyć.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.