Czy Ameryka zmierza do kryzysu zadłużenia?

Najnowsza prognoza fiskalna z Biura Budżetowego Kongresu widzi historyczną kwotę długu w przyszłości Ameryki. Pomijając wpływ pandemii koronawirusa w ciągu najbliższych kilku lat, CBO widzi roczne deficyty budżetu federalnego rosnące z 4 procent PKB w 2026 roku do 13 procent do 2050 roku. Byłoby to w każdym roku większe niż średni deficyt wynoszący 3 procent PKB w ciągu ostatnich 50 lat. Dług publiczny również byłby o wiele większy. CBO prognozuje, że do końca 2020 roku dług federalny posiadany przez społeczeństwo będzie równy 98 procent PKB, 107 procent („najwyższa kwota w historii narodu”, dodaje CBO) w 2023 roku i 195 procent PKB do 2050 roku.

CBO konkluduje: „Wysoki i rosnący dług federalny sprawia, że gospodarka jest bardziej podatna na rosnące stopy procentowe i, w zależności od sposobu finansowania tego długu, rosnącą inflację. Rosnące obciążenie długiem podnosi również koszty pożyczek, spowalniając wzrost gospodarki i dochodu narodowego, a także zwiększa ryzyko kryzysu fiskalnego lub stopniowego spadku wartości skarbowych papierów wartościowych.”


Źródło: Congressional Budget Office

Teraz wszystkie te liczby zakładają, że obecne prawa rządzące podatkami i wydatkami pozostaną niezmienione. Ale obecni kandydaci na prezydenta z ramienia Demokratów i Republikanów mają plany podatkowe i wydatkowe, które, jeśli zostaną wdrożone, zmienią to status quo. Oto obliczenia „centralnego szacunku” Komitetu na rzecz Odpowiedzialnego Budżetu Federalnego: „… stwierdzamy, że plan kampanii prezydenta Donalda Trumpa zwiększyłby dług o 4,95 biliona dolarów w ciągu dziesięciu lat, a plan byłego wiceprezydenta Bidena zwiększyłby dług o 5,60 biliona dolarów. Dług wzrósłby z 98 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB) dzisiaj do 125 procent do 2030 roku pod rządami prezydenta Trumpa i 128 procent pod rządami wiceprezydenta Bidena, w porównaniu z 109 procentami pod rządami obecnego prawa.”

Źródło: Committee for a Responsible Federal Budget

Więc więcej długu i większe deficyty. Ale jak dużo to za dużo? Wydaje się, że obecnie panuje powszechna zgoda co do tego, że Stany Zjednoczone mają mnóstwo tego, co ekonomiści nazywają „przestrzenią fiskalną”. Ale z pewnością nie ma nieograniczonej przestrzeni fiskalnej, nawet dla wiodącej gospodarki świata, która posługuje się najważniejszą walutą świata. W tym temacie pozwolę sobie przytoczyć myśli dwóch wspaniałych ekonomistów, z którymi rozmawiałem w moim podcaście. Po pierwsze, Glenn Hubbard z zeszłego miesiąca:

Pethokoukis: Wydaje się, że w dzisiejszych czasach bardzo łatwo jest pracować nad polityką gospodarczą, ponieważ można wpadać na świetne pomysły i nie trzeba wyjaśniać, jak się za nie zapłaci. Wydaje się, że jest bardzo małe zainteresowanie długami, deficytami i tego typu ograniczeniami fiskalnymi. Czy nadal przejmujesz się długami i deficytami, a jeśli tak, to czy czujesz, że jesteś w małej grupie, która kurczy się z dnia na dzień?

Hubbard: Zależy mi i rozumiem, że jestem w bardzo małej grupie, ale wiem, że w końcu robak się odwróci, a ludzie skupią się na tym – nie dlatego, że mam „rację”, ale dlatego, że matematyka to matematyka. Można spierać się o politykę, można nawet spierać się o ekonomię, ale nie można spierać się o arytmetykę, a my jesteśmy na niezrównoważonej fiskalnie ścieżce.

Teraz to nie znaczy, że kryzys jest jutro, i to nawet nie znaczy, że nie moglibyśmy dokonać dodatkowych inwestycji publicznych, aby podnieść produktywność. Moglibyśmy zrobić te rzeczy, ale koncepcja, że moglibyśmy uruchomić wszystkie nowe programy socjalne lub mieć masowe wydatki bez myślenia o przyszłości i pozwolić, by Fed to sfinansował, jest głupotą. Martwię się, że nikt w procesie politycznym nie stoi za tym.

Normalnie w roku wyborczym widzielibyśmy jakieś napięcie w tej sprawie, ale tak nie jest. Jedna strona mówi: „Deficyty nie mają znaczenia, a my mamy jeden konkretny pomysł”. Inna strona mówi: „Deficyty nie mają znaczenia, a my mamy inny pomysł”. Nie widzimy żadnych ograniczeń budżetowych dla ludzi. To jak dawne czasy, kiedy menu w restauracjach czasem nie miało na sobie cen. Łatwo jest wybierać rzeczy, gdy nie wiesz, ile kosztują, i martwię się, że Amerykanie stoją w obliczu tego.

Im dłużej czekamy, aby dokonać wyborów, które musimy podjąć, tym bardziej prawdopodobne jest, że może być prawdziwa szkoda przez cięcie wsparcia dla innych rzeczy, takich jak badania lub edukacja lub obrona narodowa, cięcie wsparcia, które seniorzy i inni przyszli oczekiwać, lub podnoszenie podatków do punktu, w którym nie możemy mieć wzrostu. Widzę te wybory jako bardzo nieatrakcyjne, jeśli nie będziemy działać.

A oto Kenneth Rogoff, jeszcze w 2016 roku, kiedy stosunek długu do PKB wynosił 76 procent:

Pethokoukis: Czy martwi pana obecny poziom zadłużenia?

Rogoff: Cóż, oczywiście jednym z pytań jest to, w jakim horyzoncie pożyczamy? Jeśli pożyczamy na 30 lat, to z pewnością możemy to zrobić – jest to o wiele mniej ryzykowne niż w przypadku luzowania ilościowego, gdy pożyczamy na nocne stopy procentowe, które mogą się nagle zmienić. Każdy, kto myśli, że już nigdy nie będziemy mieli inflacji, że nie ma ryzyka, że stopy procentowe pójdą w górę, to wariat. Nie jesteśmy – Stany Zjednoczone nie są funduszem hedgingowym i nie można po prostu powiedzieć, że jest 5 procent szans, że zbankrutujemy, do 95 procent szans, że zarobimy pieniądze. Musimy zrównoważyć te ryzyka i zastanowić się nie tylko nad poziomem zadłużenia, ale nad tym, jaka jest cała struktura zapadalności długu, jaki jest jego profil. W tej chwili jest on dość krótki po całym tym okresie luzowania ilościowego.

Jasno widać, że Stany Zjednoczone są w stanie zaciągnąć więcej długu i myślę, że jeśli zrobisz to na wydatki infrastrukturalne, poprawę edukacji, to będzie to dobry pomysł. Z drugiej strony, jeśli powiesz: „Wiesz, już nigdy nie będziemy się rozwijać, jesteśmy w sekularnej stagnacji, więc po prostu zróbmy teraz wielką imprezę i będziemy się martwić o to później”, to jest to trochę szalone.

Gdybym powiedział ci, że wskaźnik zadłużenia USA w 2040 roku podwoił się i wyniesie 150 procent PKB, gdyby to był jedyny punkt danych, który znałeś, czy byłbyś w stanie, z jakąkolwiek pewnością, powiedzieć mi cokolwiek innego o gospodarce, gdybyś znał tę jedną statystykę?

Nie. Nie byłbym w stanie, ponieważ mamy również niefinansowane zobowiązania emerytalne, które mają bardzo podobne właściwości do długu. Musielibyśmy znać strukturę zapadalności długu. Trzeba wiedzieć wiele rzeczy. Stany Zjednoczone są wyraźnie w znacznie lepszej sytuacji niż kraje takie jak Włochy, a nawet Francja czy Grecja. Stany Zjednoczone są nadal światową walutą i mogą zrobić znacznie więcej. Jest to jednak kwestia profilu ryzyka. Mówi Pan, że wielu ludzi po lewej stronie opowiada się za większym zadłużeniem. Gwarantuję Ci, że gdyby prawica była u władzy i robiła rzeczy, które tworzą więcej długu, ci sami ludzie na lewicy mówiliby, że to straszne.

Słyszałem ekonomistów mówiących, że być może w przyszłości będziemy jak bank Medicis w renesansowych Włoszech, gdzie ludzie będą po prostu chcieli posiadać obligacje amerykańskie jako miejsce do lokowania swoich pieniędzy. Nie będzie ich obchodzić, że stopy procentowe są niskie lub ujemne. Szukają po prostu bezpiecznej przystani w niebezpiecznym świecie i dlatego stopy procentowe będą niskie na zawsze, a dopóki nie robimy szalonych rzeczy z pieniędzmi, teraz jest czas, aby po prostu wydawać to, co musimy wydać. brakuje nowego środowiska, w którym się znajdujemy?

Czy naprawdę mamy na tym punkcie obsesję? Chodzi mi o to, że kiedy Mitt Romney startował w 2012 roku, miał mieć ogromny wzrost długu na to, na co republikanie chcieli go wydać. Trump będzie miał ogromny wzrost długu na to, na co chce go wydać. Demokraci będą mieli ogromny wzrost długu na to, na co chcą go wydać. I wiele z tej rozmowy o – wiesz, martwiąc się o długu jest faktycznie strona, która nie jest u władzy narzeka na to, bo chcą być w stanie wydać pieniądze, chcą być w stanie sposób chcą wydać go. Więc mam tendencję do myślenia, że ta karykatura, że ktoś jest zaniepokojony długiem ma tendencję do rodzaju przegapić, gdzie prawdziwa debata jest.

Myślę, że w zakresie, w jakim wydajemy go na przedszkola, wczesnej edukacji, w zakresie, w jakim wydajemy go na użytecznej infrastruktury, że jest to inwestycja i to się opłaca i można nosić go lepiej. Z drugiej strony, jeśli naprawdę wierzysz, jak wiele osób po lewej stronie, że już się nie rozwijamy i powinniśmy po prostu konsumować tak dużo, jak to tylko możliwe w ramach czystej konsumpcji, to jest to trudniejsze do zrealizowania. I znowu, trzeba spojrzeć na profil zapadalności długu, a nie tylko na jego poziom. Jest to kwestia zarządzania ryzykiem. To jest sedno sprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.